Początkowo Dubrownik był wyspą, ale około tysiąca lat temu mieszkańcy znużeni uciążliwościami, jakie to wiązało z handlem i codziennym życiem, postanowili zasypać cieśninę między lądem a Dubrownikiem.
To był początek złotych lat Dubrownika, które trwały przez 600 lat. Jednak pewnego ranka w 1667 roku wszystko skończyło się w ciągu kilku minut. Okropne trzęsienie ziemi zniszczyło duże części miasta, a następująca fala tsunami zmiotła ich duży i udany flotę handlową w jednym gwałtownym ruchu.
Miasto przeżyło pewnego rodzaju renesans przez pewien czas po II wojnie światowej, w okresie rządów Tity, gdy Dubrownik był miejscem wypoczynku dla wysoko postawionych partyjnych urzędników z Europy Wschodniej. Możliwe, że to by trwało dalej, gdyby nie Serbowie, którzy, jak mówi historia, z zazdrości otoczyli miasto i zaczęli bombardować tę piękną miejscowość. Ich trafność była raczej „taka sobie”, a pierwszą ofiarą bombardowań miał być serbski pisarz, a pierwszą zniszczoną strukturą – cerkiew prawosławna. Dzisiaj tylko wyostrzone oko zauważy ślady zniszczeń, niektóre płytki i kamienie są nieco jaśniejsze.
Są miejsca, które warto odwiedzić przynajmniej raz, a Dubrownik zdecydowanie należy do nich. Po tym doświadczeniu nie byłoby to zaskakujące, gdybyś chciał powrócić tam jeszcze raz, i jeszcze raz.